Sesja rodzinna w Warszawie złotem i śmiechem tętniąca, czyli tyle słońca w całym mieście :).

 

Sesja rodzinna to nie tylko zdjęcia. To spotkanie, które zaczyna się czasem od pinezki w wiadomości, a kończy uśmiechami, które zostają na długo. To okazja, by na chwilę się zatrzymać – w codziennym biegu, wśród zadań i spraw – i spojrzeć na siebie nawzajem z czułością. Zawsze powtarzam, że to ma być czas nie tylko dla obiektywu, ale przede wszystkim dla Was – żeby się poprzytulać, pogadać, pośmiać się razem. Bo najpiękniejsze zdjęcia to te, które pokazują prawdziwe emocje i Waszą unikalną więź. I właśnie taka była ta sesja – pełna śmiechu, luzu i złotego światła.

Idealne miejsca na sesje rodzinne w Warszawie.

Mam swoje ulubione miejsca w Warszawie. Do spacerowania, do rozmów i do zdjęć. Zawsze proponuje je „moim rodzinom”.

Tym razem także zaproponowałam spacer po ulubionym parku. Chwilę przed sesją zdzwaniamy się, wysyłamy pinezki. W końcu się odnajdujemy. Ich rodzinny entuzjazm zaraża z kilometra. Mali chłopcy kradną serca uśmiechami, łobuzerskim spojrzeniem i złotymi loczkami. Oni – mama i tata, mąż i żona, przyjaciele na dobre i złe – odświętni i piękni. Niektórzy oglądają się za nimi, bo taka ładna rodzina. Bo sesja rodzinna to takie małe święto. Tego nie robisz często. Czasem nawet rzadziej niż raz w roku. To jest i powinno być wydarzenie przed wielkie W. I moi modele o tym wiedzą. Jednocześnie wiedzą, że o żadnej napiętej atmosferze u mnie nie ma mowy. Jest luz i spontan, wolność i swoboda. Tak lubię i do tego zawsze dążę.

Sesja rodzinna w plenerze – raz spacerek, raz przebieżka.

Startujemy spacerkiem, nie chcemy się spieszyć, ale ostatecznie rytm wyznaczają chłopcy. To normalne z małymi ludźmi. Gadamy co u nas, a ja w międzyczasie rozglądam się i co jakiś czas proponuję przystanek. Obserwuję światło, przedstawiam swoją wizję kadrów w danym miejscu. Czy mam na wszystko plan? Ogólny zarys – tak, ale już wiem że plany planami, a życie życiem i zawsze trzeba być elastycznym. Tak jak wtedy, kiedy młodszy synek potrzebuje przerwy na karmienie. Pozwalamy mu na przytulasy z mamą. To idealny moment, by złapać ich więź i czułości. Nie zapominam o starszym synku i tacie. To ich momencik na zdjęcie tylko we dwóch.

Sesja rodzinna o naturalnym przebiegu.

Po chwili przerwy lecimy dalej. Szukam światła i fajnych kadrów. Niczego nie narzucam, ale proponuję jak się ustawić, gdzie podejść, jak się zachować, by efekt był naturalny, a kadry różnorodne. Moi modele współpracują idealnie. Sami też mają swoje pomysły, wychodzą z inicjatywą. I to jest dla mnie najlepsza współpraca. Bo sesja rodzinna (i każda inna) to nie jest spełnianie moich artystycznych wizji. Od tego są aranżowane sesje, tylko i wyłącznie mające zrealizować mój własny plan. A moim celem, podczas sesji rodzinnej, jest uchwycenie tych emocji i tego klimatu, które pozwalają nazwać daną grupę ludzi… rodziną. Unikatową, jedyną w swoim rodzaju, jedyną taką.

W końcu docieramy do skąpanej w słońcu polanki. Miał być odpoczynek na kocu, ale kto by tracił na to czas. Znowu próbuję nadążyć za szaleństwami braci, chwytam piękną radość mamy, czułość taty… Podpowiadam gdzie najfajniej będzie się ustawić, a rodzice sprzedają mi tipy jak najlepiej ujarzmić ich dzieciaki.

Wiem, że mam kartę naładowaną pięknymi wspomnieniami. Ale w tym miejscu, zalanym złotem zachodzącego słońca, malujemy ostatnie magiczne obrazki.
Powietrze jest gęste od śmiechu.

Koniec sesji rodzinnej, który jest początkiem.

Nie będę ściemniać – po półtorej godziny sesji rodzinnej, każdy dorosły uczestnik, czuje się jak koń po rodeo. Dzieci dopiero się rozkręcają, ale to u małych ludzi jest często spotykane. Jednak przyszedł czas na nasze rozstanie. W końcu wołam swoje „mamy to!”. Ale to nie koniec…

Po sesji czas na obróbkę…

To co dzieje się po sesji, to dla modeli zasłużony odpoczynek, a dla mnie – ta dłuższa część pracy, przy komputerze. O tym, co się dzieje po sesji jeszcze Wam opowiem. Tymczasem zostawiam Was ze słonecznymi kadrami i mam nadzieję, że także z ochotą na takie właśnie uwiecznienie swojej własnej ekipy.

Bajo,
m.

Jeśli marzy Ci się taki spacer z aparatem w tle…

Jeśli chcesz zatrzymać uśmiechy, spojrzenia, wspólne chwile – tak po prostu, bez spięcia, w swoim rytmie – to zapraszam Cię na sesję rodzinną. To może być Wasze małe święto. Ja zajmę się resztą. Napisz do mnie, opowiedz o swojej rodzinie i znajdźmy idealny termin na Waszą opowieść.

Chcesz podejrzeć więcej takich sesji, pełnych światła, emocji i zwykłych-niezwykłych momentów? Chcesz oglądać kulisy mojej pracy, łapać inspiracje i czasem po prostu zatrzymać się na chwilę?
Wpadaj na mój Instagram. Tam na bieżąco pokazuję nowe sesje, krótkie filmiki zza kulis i garść codziennej magii. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz na dłużej.