Kolaż, czyli kiedy zdjęcie to za mało.

Samo zdjęcie to za mało? Dość kontrowersyjna myśl jak na fotografa, prawda? Wszak samo, dobre zdjęcie powinno być wystarczające. I zazwyczaj tak jest. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie przemyciła do fotografii innego mojego kawałka wewnętrznego świata. A ten jest pełen sprzeczności, różnorodności, niejednoznaczności… Można chyba śmiało powiedzieć, że jest… kolażowy. Pozlepainy z różnych myśli, wizji i doświadczeń. Tu nie ma prostych definicji i skończonych rozmów. Drugi kawałek, to moje zamiłowanie (z wiekiem coraz silniejsze) do szeroko pojętej sztuki. Wszelkie formy graficzne oraz takie, którymi można ubrudzić ręce, a wyczyścić zszargane myśli – najmilej widziane.

Fotografia i kolaż – niby osobne byty, a jednak…

Fotografia pozwala mi uchwycić to, co widzialne. Swoich modeli otulam w kadrze słońcem, zielenią, architekturą i ich własnymi uczuciami. Staram się pokazać piękno i niepowtarzalność chwili, unikatowość zdarzenia…

A kolaż to portal do świata fantazji. To królicza jama, do której wchodzisz, a tam może zdarzyć się wszystko. To czego nie widać na pierwszy rzut oka, może stać się realne, jeśli tylko tak zdecydujesz. Trochę bajkowości i odrealnienia jeszcze nikomu nie zaszkodziło. A wręcz przeciwnie…

Jak to się zrodziło?

Z ciągłego głodu tworzenia, z niespokojności rąk i myśli.

Zlepiam realną fotografię z nierealnymi, wyciętymi, namalowanymi elementami. Co prawda nie brudzę sobie przy tym rąk, bo tu służy mi technologia – wszystkie moje prace powstają w formie elektronicznej. Ale satysfakcja z tworzenia jest ogromna.

Tak powstają moje kolaże.

Mój warsztat ciągle się wzbogaca, a portfolio powiększa.

Tworzę prace od zera, na zamówienie, szyte na miarę, uwzględniając potrzeby klienta.

Tworzę też gotowe szablony, w które można wkomponować zdjęcie.

Oraz takie kolaże, które są jedynie moją interpretacją świata. Ale te – muszę przyznać – póki co leżą w wirtualnej szufladce. Nadejdzie niebawem czas, że je pokażę.

Każdy mój kolaż to mieszanka flory, fauny i geometrii.

Uwielbiam łączyć delikatność akwareli z mocniejszymi akcentami, często w stylu retro. Czy tak będzie zawsze? Nie wiem. Droga prowadzi. ;)

Zapraszam Cię do mojego świata, którego krótkim wpisem na blogu nie dam rady przedstawić w całości. A jeśli czujesz, że ta forma graficznego wyrazu Ci odpowiada – odezwij się do mnie! Taki kolaż to z całą pewnością oryginalny i bardzo osobisty prezent dla kogoś bliskiego lub dla samego siebie.

Do następnego razu!
m